Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz

23.05.2014
piątek

Odessa mama

23 maja 2014, piątek,

Odessa. 2 maja w Domu Związków Zawodowych spłonęło ponad 30 osób. Wcześniej w starciach ulicznych zginęło jeszcze 6 osób.

Zamieszki w Odessie wybuchły niespodziewanie. Wcześniej sytuacja była tu relatywnie spokojna: aktywiści Euromajdanu i Antymajdanu od marca kontaktowali się ze sobą, uzgadniali trasę swoich marszów, by nie dochodziło do prowokacji. Raz nawet wspólnie odwiedzili miejscowe władze: okazało się, że są wspólne interesy ich protestu i działając razem, mogą więcej zyskać.

Rzecz jasna były punkty w których Euro- i Antymajdan nigdy by się nie spotkały. Choć cele są w zasadzie podobne: ukrócenie wszechwładzy urzędników, zlikwidowanie korupcji, pewność jutra, DOBROBYT (antidotum na litanię ukraińskich bolączek) – to przepisy na powszechną szczęśliwość zupełnie odmienne. To dwie przeciwstawne narracje: przeszłości (Związek Radziecki) i przyszłości (Ukraina w Europie).

Całe życie, odkąd w młodości przeczytałem Lema i radziecką fantastykę, wierzyłem w komunizm i to dawało mi szczęście – mówił mi wczoraj 67-letni inżynier z Odessy. – Budowałem swoją Odessę i nie myślałem o sobie. A moje dzieci tylko o pieniądzach. Córka ma 2 fakultety, a pracuje jako fryzjerka, bo może więcej zarobić niż w szkole. Czy to dobrze świadczy o Ukrainie? Co to za państwo?

Odeski Antymajdan był przede wszystkim emerycki. Zbierający się na Kulikowym Polu demonstranci próbowali, na przekór wszystkiemu, zbudować sobie mikroskopijny, prawosławny Związek Radziecki. Dlaczego prawosławny? Taka tendencja. Mówcy Antymajdanu mówią o „prawdziwej wierze przodków”, „prawosławnym komunizmie, prawosławnym ateizmie”. Przynależność do prawosławnej cerkwi moskiewskiego patriarchatu odróżnia ich od znienawidzonych „banderowców”, dlatego tak chętnie podkreślają ją nawet zatwardziali odescy materialiści. Główni wrogowie: kapitalizm, Zachód i – uwaga – faszyzmo-syjonizm.

Taki był ten Antymajdan. Trochę śmieszny: gdy mówiono o berlińskim murze, który chronił przed działaniem diabła. Trochę straszny: gdy ostrzegano przez megafon, że ekologicznie czyste ukraińskie dzieci porywa się do Izraela w celu transplantacji serca. Bardziej smutny: bieda aż biła od większości zgromadzonych tam ludzi, którym kapitalizm słusznie kojarzy się z wyzyskiem. Oczywiście nie brakowało agresywnych grup, którym nie w smak był pokojowy protest. Mimo to do 2 maja udawało się utrzymać relatywny spokój w mieście.

To, co się zdarzyło tego dnia, zaskoczyło praktycznie wszystkich. Najpierw boje w centrum miasta. Uzbrojeni ludzie strzelali do kibiców i aktywistów Euromajdanu. Padły pierwsze ofiary. Milicja nie reagowała. Do walk włączyli się mieszkańcy miasta: Euromajdan zwyciężał. Ogarnięci żądzą zemsty ludzie rzucili się za separatystami. Ci pobiegli do obozu na Kulikowym Polu. Kto wezwał zwolenników Antymajdanu, by zamiast uciekać, bronili się w budynku Związków Zawodowych? Do dziś nie wiadomo.

Niemirowski, były gubernator (marzec – maj), z którym rozmawiałam wczoraj, jest przekonany, że była to zaplanowana akcja, a w budynku umieszczono łatwopalne materiały. Jego zdaniem nie ma co liczyć na obiektywne śledztwo, może się bowiem okazać, że jego wyniki będą niewygodne dla władz. On sam umywa ręce. Mówi, że nie był w stanie na nic wpłynąć. Kijów i lokalne siły blokowały wymianę struktur siłowych. – Pierwszy raz znalazłem się w sytuacji, kiedy byłem pionkiem w cudzej grze – powiedział mi Niemirowski, właściciel jednej z fabryk, któremu Arsenij Jaceniuk pod koniec lutego zaproponował fotel gubernatora (taka była wtedy tendencja: pokazać Putinowi, że ukraiński biznes stoi murem za swoim państwem – tłumaczy Niemirowski). Na ścianach spalonego budynku biją po oczach napisy z obietnicą zemsty na nim (na tym świecie albo w piekle). „Ty gnido, już jesteś trupem!”.

Zoja Kazanży, nowa wicegubernator, jest przekonana, że w prowokacjach 2 maja brali udział ludzie Janukowycza, zwani popularnie „rodziną”. Mówi, że nowa administracja, która przejęła władzę po 2 maja, panuje nad sytuacją. Niemirowski twierdzi, że owszem panuje, ale tylko dlatego, że pozwala odradzać się korupcyjnym schematom.

Oprócz prezydenta Odessa będzie wybierała również mera. Walka o lokalną władzę jest tu ostrzejsza niż w innych miastach: więcej jest bowiem do zyskania i stracenia, walka o wpływy, korupcyjne schematy, Odessa to przecież miasto portowe. Coraz więcej wskazuje na to, że konflikt między zwolennikami Ukrainy a separatystami został wykorzystany przez lokalną elitę, która walczy o władzę w nowym rozdaniu.

Antymajdan prawie się nie zbiera. – Ludzie się przestraszyli – tłumaczy inżynier tęskniący za ZSRR. – Taki był cel tych morderstw. Wokół tragicznych wydarzeń urosły monstrualne teorie spiskowe: oddział specjalny wyszkolonych wojsk amerykańskich, ukryty w piwnicy budynku, odcinał maczetami głowy zwolennikom Rosji – powiedziała mi Larisa, pięćdziesięciolatka w czarnej chustce. Pokazała mi obsypaną kwiatami podłogę w toalecie na czwartym piętrze – tu dymem udusił się jej mąż.

Kilkadziesiąt osób zginęło, nienawiść między ludźmi rozniecona na długie lata. Odessa jest spokojna. Miejmy nadzieję, że nie jest to spokój przed burzą.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Odessa jest istotna dla Ukrainy, bo to wielki port morski, jedyny po utracie Krymu. Dlatego ważne jest dla władz ukraińskich ostrożna i wyważona polityka, aby nie utracić tego miasta, tym bardziej, że w większości Odessa jest rosyjskojęzyczna.

  2. Bywalem kiedys (kilka razy w latach 1970 – 1980) w Odessie i, jak dobrze pamietam, nikt z ludzi ktorych tam wowczas spotykalem nie uwazal sie za Ukrainca…

  3. Bardzo stronniczy i nieobiektywny tekst. Gratulacje! Kasiu, dolaczylas sie do grona rusofobicznych propagandzistow na czele z Radziwinowiczem. A tak dobrze kiedys zaczynalas! Podejrzewam, ze nie obejszlo sie tu bez „rozmow” z pracownikami pewnych urzedow Jasnie wielmoznej Rzeczypospolitej Polskiej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Katarzyna chyba nigdy nie buła w Odessie.
    Co tu komentować.

  6. W dniu dzisiejszym ukraińskiej oligarchii zadany został poważny cios. W wyborach prezydenckich zwyciężył pan Piotr Poroszenko ;).

  7. @Tanaka

    Miłość wobec Rosji naszych specjalistów od tego kraju jest bardzo specyficzna. Jest to miłość kapryśna i wymagająca, obwarowana szeregiem „ale” i „oprócz”. Gdy odrzucimy te wszystkie „ale” i „oprócz”, to okazuję się, że jest to w istocie miłość do kraju, który nie istnieje, nie istniał i nigdy istnieć nie będzie. Dlatego często tak trudno odróżnić polskiego „miłośnika Rosji” od rusofoba ;).

  8. Szerszeń
    25 maja o godz. 23:18

    Celnie sformułowane.
    Ale zaraz: w tej sytuacji „polski specjalista od Rosji” jest specjalistą od niczego. Czyli w skutkach – do niczego.

    Ale przecież specjalista do niczego nie może się za takiego uważać. Byłoby dla niego przykre.
    Więc musi być miłe.
    Miłość więc musi być specyficzna i wymagająca. Rosja, czy cokolwiek innego, muszą być takie, jak zażąda specjalista.

    Jest to miłość do siebie samego: kocham się za to, że kocham. I tak ładnie o tym mówię.

    Jest jednak drobny kłopocik z miłością.
    Jak mówi Pismo, „miłość nie szuka swego”.

    Ale taki mały kłopocik przy tak wielkiej miłości, to nic.
    Nic od niczego. 😉

  9. „W dniu dzisiejszym ukraińskiej oligarchii zadany został poważny cios.”

    Cios jest tak powazny, ze ukrainska oligarchia nie jest w stanie ustac na nogach – ze smiechu i to szyderczego.

    Pozdrawiam

  10. @Tanaka
    „Ale zaraz: w tej sytuacji „polski specjalista od Rosji” jest specjalistą od niczego. Czyli w skutkach – do niczego.”

    I dlatego taka też jest nasza polityka wobec Rosji, Ukrainy i Białorusi – formowana przez takich to właśnie zawiedzionych kochanków.

    Czyż nadzieja, że obiekt miłości może się zmienić nie jest jednym z głównych powodów, dlaczego kobiety z nami wytrzymują? 😉

  11. @vandermerwe

    Wiem co mówię, uświadomił mi to na dniach nie byle kto, bo sam Adam Michnik. W tym samym tekście stwierdził, że na Majdanie strzelali rosyjscy snajperzy. I jak tu nie wierzyć najlepiej poinformowanym mediom świata?

  12. W kwestii wydarzeń w Odessie polecam dzisiejszy tekst profesora Łagowskiego. W lakonicznej formie pokazuje jak, przy odrobinie dobrej woli, można przedstawić spalenie kilkudziesięciu ludzi jako rzec co prawda przykrą, ale nieporównywalną w skali okrucieństwa z otwarciem przez konstytucyjne organy władzy ognia do demonstrantów, szturmujących z kilofami i bronią palną budynki rządowe.

  13. @ Szerszen,

    Mysle, ze zgadzamy sie co do sposobu zwalczania oilgarchii na Ukrainie. Opary surrealizmu sa coraz gestsze. Frekwencja na Ukrainie wynosila miedzy 45 a 60 procent – wedlug roznych przekazow zachodnich. Odbywal sie w warunkach na pogranczu wojny domowej w niektorych regionach. Nie przeszkodzilo to w odtrabieniu sukcesu demokracji. Nie dziwie sie. Dzisiaj i jutro odbywaja sie wybory prezydenckie w Egipcie. Po obaleniu prawowitego rzadu i wsrod zamieszek, zabitych w starciach ulicznych oraz masowych skazaniach na smierc odbywa sie proces zwany demokratycznym. Jego wiarygodnosc i wolnosc wyboru maja potwierdzic obserwatorzy Unii Europejskiej. Ci sami, korzy przykladowo nie pojechali na Krym, z gory mowiac o falszu, braku wolnego wyboru i farsie. Czemu wiec sie dziwimy, ze smierc ludzi w Odessie zostala potraktowana jako oczywisty „wypadek przy pracy”, ktorym nie warto zawracac sobie glowy – po co psuc sobie dobry nastroj samozadowolenia? Lektura polskiej prasy dotyczaca spraw Ukrainy w wiekszosci przypadkow przyprawia czlowieka o odruchy wymiotne.

    Pozdrawiam

  14. @Stefan 57/@ Tanaka: jakoś czytam ten tekst i widzę reporterski kawałek, relacje z rozmów z ludźmi w Odessie, w tym ludźmi władzy – Wasze komentarze i zarzuty są natomiast są wybitnie kanapowe, żadnych argumentów, tylko hejt i hejt – to raczej Was podejrzewam, że nigdy nie byliście w Odessie a teraz komentujecie na podstawie informacji prasowych z drugiej albo trzeciej ręki. Jakoś mam większe zaufanie do kogoś kto jest na miejscu i pokazuje różne strony medalu (jak Pani Kasia w tekście)

  15. @ Towarzysz Wieslaw,

    Nie za bardzo sie z Panem zgodze. To jest reporterski kawalek w stylu R.Kapuscinskiego, gdzie fakty ( w tym przypadku wypowiedzi mieszkancow Odessy ) sa pomieszane z opiniami uchodzacymi za fakty.
    Prosze spojrzec na dwa cytaty.

    „To dwie przeciwstawne narracje: przeszłości (Związek Radziecki) i przyszłości (Ukraina w Europie).”

    „Odeski Antymajdan był przede wszystkim emerycki. Zbierający się na Kulikowym Polu demonstranci próbowali, na przekór wszystkiemu, zbudować sobie mikroskopijny, prawosławny Związek Radziecki.”

    Z calosci tekstu i cytowanych wypowiedzi to nie wynika. Tak ktos tam cos mowi o komunizmie ale to nie to samo co tezy dwoch powyzszych zdan. Dawnymi czasy TV PRL stosowala calkiem podobny „chwyt” pokazujac pod koscilami i w czasie uroczystosci koscielnych babiny w chustach i szczerbatych mezczyzan, zas uroczystosci panstwowe to byla mlodosc, zdrowie i usmiech.

    Pozdrawiam

    P.S. Jesli sie nie myle zostalo usunietych kilka wypowiedzi. To ciekawe, bardzo ciekawe.

  16. komentarze obraźliwe będą usuwane. Mam nadzieję, że potrafią Państwo wyrażać swoje zdanie bez pogwałcenia zasad dobrego tonu.
    z poważaniem,
    autorka.

  17. Pogwalcenie zasad dobrego tonu jest pojeciem subiektywnym. Jesli mnie pamiec nie myli i w moim odczuciu, usuniete wypowiedzi takimi nie byly.

    Pozdrawiam

  18. O Ukrainie bez Rosji się nie da. Ludmila Ulicka dzieli się przejmującymi refleksjami o Rosji w czasach Władimira Putina.

    Ludmiła Ulicka: Przekonują nas, że naprzód znaczy wstecz

    http://media-w-rosji.blogspot.com/2014/06/ludmia-ulicka-przekonuja-nas-ze-naprzod.html

    Jeszcze do niedawna, w czasach Borysa Jelcyna, uzasadnione były nadzieje na europejską, cywilizowaną transformację Rosji. Niewiele po nich zostało. Rosjanom wmawia się obecnie, że wartości europejskie są dla nich szkodliwe, że powinni żyć w kraju azjatyckim, czerpiąc z tego dumę. Krytyków rzeczywistości oskarża się o zdradę narodową. O rosyjskim przeznaczeniu, słabościach ruchu obywatelskiego, swojej twórczości i chorobie Ludmiła Ulicka opowiada w rozmowie z Jewgienijem Lewkowiczem.

    Blog „Media-W-Rosji”: http://media-w-rosji.blogspot.com/
    Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/mediawrosji
    Czytamy rosyjską prasę. Obserwujemy rosyjski Internet. Oglądamy rosyjską telewizję. Tłumaczymy na język polski.

css.php