Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz

11.03.2013
poniedziałek

Mażory a Maya Rostowska

11 marca 2013, poniedziałek,

W Rosji i na Ukrainie jest ciekawy termin:  „mażory”. Mażory to złota młodzież, dzieci zamożnych i wpływowych rodziców.  Za naszą wschodnią granicą mażorów, delikatnie rzecz ujmując, nie lubią. Jest za co. Największym problemem są wypadki drogowe powodowane przez młodych – złotych, którzy zbyt często unikają odpowiedzialności za jazdę po pijanemu.

Ukraińskim mażorem nr jeden jest Wiktor Janukowycz  młodszy. Trzydziestodwuletni syn prezydenta jest jednym z najmłodszych deputowanych do parlamentu,  wcześniej zajmował wysokie stanowiska w kilku dużych firmach. Uznawany za jednego z najbogatszych kawalerów na Ukrainie, od jest 2009 r. szczęśliwie żonaty. Ma trzystumetrowe mieszkanie, kilkupiętrowy dom za miastem, słabość do drogich samochodów i suto zakrapianych imprez. Ma też licznych asystentów i sekretarzy. Osobiście doliczyłam się czterech, próbując telefonicznie umówić się na wywiad.

Mai Rostowskiej do Wiktora Janukowycza młodszego na szczęście daleko.  I posada analityka, którą dostała w Polskim Instytucie Stosunków Międzynarodowym, nie jest zapewne wystarczająco dobrze płatna, by zainteresował się nią ukraiński, czy rosyjski mażor.

O nowej pracy wicepremierówny, w tonie zjadliwym, napisał tygodnik „Do rzeczy”.  Autor tekstu wypomniał Rostowskiej wszystkie grzechy,  łącznie z (moim zdaniem dowcipną) słynną już fotą na tle pewnego plakatu.

Maję Rostowską spotkałam w Moskiewskiej Szkole Badań Politycznych. To sympatyczna, obyta w świecie młoda kobieta, dobrze wykształcona, znająca języki i maniery. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepiać, to do pewnej powierzchowności wygłaszanych sądów, ale opieram swoją opinię na niezobowiązujących rozmowach w przerwach między zajęciami, gdy wymienialiśmy uwagi z rosyjskimi kolegami.

Pracę w PISM często dostają ludzie młodzi, więc 25-letnia analityczka mnie nie razi (co innego jej wcześniejsza posada doradcy szefa MSZ – rzecz grubymi nićmi szyta, nawet nie ma sensu o tym incydencie kolejny raz przypominać).

W całej sprawie nie chodzi o konkretną córkę wysoko postawionego  polityka,  lecz o zasadę, by krewnych i znajomych trzymać  z daleka od państwowych stanowisk, spółek skarbu państwa, etc., nawet jeśli są zdolni i wykształceni. Jest to owszem trochę niesprawiedliwe, no cóż… rodziców się nie wybiera.

Kristina Berdinskich, jedna z najlepszych dziennikarek na Ukrainie , swego  czasu zrobiła wywiad z Michałem Tuskiem. Opublikowana w tygodniku „Korrespondent” rozmowa zrobiła nad Dnieprem furorę. Ludzie nie mogli uwierzyć, że syn premiera pracuje w lokalnym dzienniku, jeździ tramwajem i stroni od stanowisk (było to przed aferą z linią lotniczą OLT).

 

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. szanowna pani redaktorko,”sympatycznych,obytych w świecie młodych kobiet,dobrze wykształconych,znajacych języki i maniery”znam wiele ,to moje córki i ich koleznki ,ale niestety choć kilka razy ubiegały siew Warszawie o posady w ministerstwach,spółkach państwowych nie miały szans na dobrą ,bezpieczną ,państwową posadę ,bo nie były córkami ,protegowanymi tamich bonzów jak córka Roztowskiego.Po co komu ten wybielacz,usprawiedliwiacz,marny artykulik?Dlaczego dzieci ,czlonkowie rodzin polityków nie zakladają własnych biznesów ,nie ryzykują tylko idą tam gdzie pracuje sie bezpiecznie ,nie grozi bankructwo ,pensja,nagrody sa wypłacane na czas,przysługuje urlop,wolne weekendy itd.?tak ,własnie takim mażorom żyje sie lepiej w naszej Polsce

  2. Pani Anno,
    czytajmy się ze zrozumieniem! w swoim wpisie skrytykowałam zatrudnianie krewnych i znajomych polityków na państwowych posadach. nawet jeśli otrzymali dobre wykształcenie i znają języki obce, co w przypadku córki Rostowskiego jest faktem.

  3. P. Rostowska otrzymała świetne, a nie dobre wykształcenie. I raczej ma wszelkie potrzebne kompetencje do tego stanowiska. Czy tylko dlatego, że nazywa się R. zakładamy od razu, że dostała pracę po znajomości?

    Dramatem byłoby, gdyby osoby wykształcone na dobrych i najlepszych uczelniach za granicą nie mogły znaleźć pracy na państwowych/publicznych posadach w Polsce.

    Co do ‚afery’ sprzed dwóch lat, to pozwolę sobie przypomnieć, że P. R. a) pracowała w gabinecie politycznym ministra; takich doradców minister ma wszelkie prawo dobierać sobie sam; b) miała wszelkie potrzebne kompetencje (redakcja językowa wystąpień/korespondencji ministra). Powiedziałabym, że jako osoba z native lub near-native competence in English wyższe, niż większość innych potencjalnych kandydatów.

    http://uk.linkedin.com/pub/maya-rostowska/14/48a/598
    http://www.mowimyjak.pl/fakty/kto-jest-kim/kim-jest-maya-rostowska-corka-jacka-rostowskiego,49_53428.html

  4. Szanowny Panie, osób z „native lub near-native competence in English” jest w Polsce całkiem sporo. Bez dłuższego zastanawiania się, potrafię wymienić 4 znajomych: Brytyjczyków o polskich korzeniach, Polaków, którzy całą drogę edukacyjną przebyli w WB (nie wspominając o entuzjastach polskiej kultury, którzy przyjechali do Polski, mieszkają tu i opanowali język polski w stopniu godnym podziwu).
    Żadna z tych osób nie pracuje na państwowej posadzie. Argument o pilnej potrzebie redakcji językowej listów ministra zupełnie mnie nie przekonuje – jak on sobie radził wcześniej?
    Nepotyzm w Polsce wciąż ma się dobrze i pod tym względem nadal bliżej nam do Ukrainy, niż np. Szwecji. A pamięta Pan aferę z córką Ryszarda Sobiesiaka w tle i niejasności z załatwianiem jej pracy w totalizatorze sportowym?
    Problem nepotyzmu dotyczy szczególnie władzy lokalnej, a ci biorą przecież przykład z góry. Wicepremier, ze względu na prestiż stanowiska, powinien wręcz dmuchać na zimne. Dlatego zdrowiej dla państwa byłoby, gdyby Maya Rostowska nie zajmowała żadnych państwowych/ publicznych stanowisk.

  5. Z calym szacunkiem. Moze rozumie Pani Rosje, ale mechanizmow zatrudnienia tej osoby nie. Po pierwsze nie bylo oficjalnego konkursu na to stanowisko. Po drugie nie bylo przypadku, w ktorym zatrudniono osobe az tak mloda. Poza tym przyjmuje sie ludzi z dorobkiem naukowych (publikacje, stypendia itd) a tych na koncie tej Pani nei widac. Po prostu ktos chcial zrobic komus dobrze. To jest wszystko bardzo przykre i kompromitujace. Wiecej szczegolow nie chce mi sie pisaac, bo to żenada.

css.php