Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Patrząc na Wschód - Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz

24.08.2012
piątek

Parki, a sprawa polska ;-)

24 sierpnia 2012, piątek,

Rosja jak zwykle nas ubiegła. PiS chciał mieć warszawski Hyde Park pod Pałacem Kultury, tymczasem władze Moskwy szykują ich aż dwa.

W parkach im. Maksima Gorkiego i  „Sokolnikach” będzie można, bez ubiegania się o zgodę władz miejskich, organizować mitingi do 2 tys. uczestników. O miejsca swobodnego wyrażania myśli zatroszczył się w lutym sam Władimir Putin.

Nowa inicjatywa nie spotkała się z akceptacją opozycji, która chciała mieć swoje miejsce na Placu Bołotnym (tam zaczęły się antykremlowskie demonstracje). Po drugie, istnieje obawa, że zorganizowane przez władze miejsca staną się rezerwatami protestu. Skoro są „Hyde Parki”, po co dawać zgodę na marsze w centrum Moskwy, które – jak twierdzi wierna władzom Rossijska Gazeta – utrudniają życie mieszkańcom stolicy, denerwując ich  przy tym setnie?

Dość jednak o polityce. Park im. Gorkiego to od 2011 r. mekka stołecznym hipsterów. Jego remontem zajął się, pracujący u mera Sobianina, Siergiej Kapkow, narzeczony Kseni Sobczak. Chyba nigdzie indziej Moskwa nie wydaje się tak przyjemna. Można tu potańczyć (uwaga: darmowe zajęcia, rzecz nieczęsto spotykana w rosyjskiej stolicy), poleżeć plackiem w hamaku, popatrzeć na rosyjskich celebrytów, którym bywać tutaj po prostu wypada. Cytuję z oficjalnej strony internetowej (http://www.park-gorkogo.com) „To przestrzeń dla nowej publiczności, zorientowanej na europejski styl życia”. Dla maniaków sieci społecznościowych są gniazdka elektryczne i darmowe wi-fi. Dla amatorów klasycznej rozrywki rowery, rolki, łódki, kino pod gołym niebem i tak dalej.

 

Oczywiście jest komercyjnie, trochę plastikowo i glamournie (ale bez, charakterystycznych dla poprzedniej dekady, przegięć). Najpiękniejsi i najpiękniejsze prezentują tu swe wdzięki popijając nieśmiertelne Mojito.

Jeśli Moskwa kojarzy się komuś wyłącznie z betonowym molochem, warto tu wpaść.

 

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. – Nasi producenci i handlowcy nie mogą stanąć do walki konkurencyjnej z waszymi firmami – mówi nam współwłaściciel dużej rosyjskiej sieci handlowej. – Nie będą ciąć kosztów, obniżać ceny. Poziom korupcji w naszym kraju jest katastrofalny, chciwość urzędników nie zna granic. Pomóc biznesmenom mogą – i to w swoim interesie – tylko biurokraci. Mogą na przykład polecić celnikom, by dokładnie i skrupulatnie, czyli powolutku, sprawdzali samochody na przejściach z Polską. Granica się zakorkuje, polskie parówki nie przejdą.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,87648,12337461,Parowkowym_przedsiebiorcom_mowimy__NIE_.html#ixzz24UP9jpet
    =================

    Parówki a Sprawa Polska……..
    Krem Nivea i lniana pościel, dobrze schodziły na Keleti……
    A Biseptol w Bukareszcie…..
    Rosja też się ucywilizuje dzieki mrówkom.
    Wszystkich nie sprawdzą…….

  2. Jacek pisze:Nie zgadzam się z szmanwoyni przedmf3wcami ze problem głodu nie jest istotnym zagrożeniem. Problem jest i to dla wszystkich a0krajf3w. Po prostu liczba ludności się zwiększa a z kolei ilość ziem uprawnych zmniejsza się . Na to wpływa dużo czynnikf3w. Ale to jest osobny temat.a0Coraz trudniej jest zebrać plony. Po prostu oprf3cz pogody ktf3ra nie jest łaskawa dlaa0 zbiorf3w to jeszcze rożnego rodzaju grzyby, bakterie czy robactwo nie mają litości. Na roślinki leje się coraz więcej chemii. Na plantacjach jabłek drzewa pryska się średnio siedem razy. No i jemy czystą chemiaPisałem o afrykańskich plantacjach ,ktf3re zostały zaatakowane przez choroby z ktf3rymi nie można sobie dać rade. Jeśli genetycy nie wyhodują odporne drzewka to pożegnamy się z bananami.a0A wracając do bananf3w. Proszę porf3wnać drzewo bananowca dziko rosnącego a te miniaturki drzew wydające kiść o wadze 60 kg. Kolosalna rf3żnica. Czy u mamy do czynienia z genetyka?A orzechy kokosowe na dwu metrowych drzewkach. Ale nie tylko banany bo można kupić winogrona wielkości śliwek, czy śliwki wielkości jabłek Itd. Każdy z tych produktf3w nasączony jest chemia , ktf3ra niszczy zarazki a tez hamuje okres dojrzewania. Pozwala to statkiem dotrzeć do Europy np.. z dalekiego Chile Osobnym tematem jest mięso.Uważam ze walka z GMO nie ma sensu. Po prostu jest już za pf3źno a każdy zakaz można obejść. Zdaje się ze w 10 krajach europy wprowadzono zakaz GMO ale to wcale nie zmniejszyło ilości produktf3w z żywnością modyfikowana ktf3ra znajduje się na pf3łkach sklepf3w. Myślę ze należało by oznakować tego typu produkty żeby kupujący wiedział co kupuje. Uważam GMO wymaga solidnych badan. Jest dużo za ale tez są obawy. Zakaz to dla mnie takie odfajkowanie tematu. ,ktf3ry nic nie da.O firmie Monsanto nie wiele wiem. Jedynie słyszałem ze kilku rolnikf3w kupuje tam nasiona. Czy to jest jedyny ktf3ry handluje nasionami GMO?Śmieszy mnie stwierdzenie ze jedzenie produktf3w modyfikowanych powoduje otyłość obywateli Stanf3w. Pierwszy raz byłem tam na początku 70 lat. Spotkałem bardzo dużo otyłych ludzi. Wtedy mf3wiło się ze toa0cola , chipsy i TV ktf3ra Amerykanie ubf3stwiają. No i mało ruchu. Do sklepu oddalonego o 100 metrf3w jeździ się samochodem. Od tego czasu nie wiele się zmieniło. Nie GMO robi z ludzi grubasf3w tylko tryb życia jaki pędzą. Tak jak mnie śmieszy ze jedzenie w Mac Donaldzie powoduje otyłość. Bzdury. Kiedyś byłem na wyspie położoną nie daleko Nowej Zelandii. Akurat odbywały się się wybory miss. Zwyciężyła pani ktf3ra ważyła 150 kg. Wszystko to rzecz gustu.Podobno genetycznie zmodyfikowana roślinność może jakoś oddziaływać na inne rośliny. Tylko ze po kilku latach nikt tego nie stwierdził. Ekolodzy mf3wią ze to za mało czasu. Pytani ile potrzeba?a0

css.php