Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

4.12.2014
czwartek

Putin, czyli Pielewin i Sorokin

4 grudnia 2014, czwartek,

„Niskie ceny ropy naftowej, dolar szybuje, strzelanina w Czeczenii, brakuje tylko Jelcyna” – podsumował ukraiński dziennikarz Eugen Spirin. To najprawdopodobniej najtrafniejszy komentarz dotyczący dzisiejszego orędzia.

Jeśli sądzić po atmosferze panującej w kremlowskiej sali – gdzie z dorocznym przemówieniem wystąpił Władimir Putin – Rosja ma się jeszcze gorzej, niż nam się zdaje. Nastroje minorowe, nieprzekonujące dobre miny do złej gry – tak wyglądały pierwsze rzędy rosyjskich decydentów. Nawet w Putinie było wyjątkowo mało z Putina, którego znamy. Jednym słowem: liche lata 90. krążą po Kremlu jak widmo.

Najciekawszy – bo najbardziej poetycki – fragment prezydenckiego przemówienia dotyczył niedawnej aneksji. Prezydent przekonywał, że Krym ma dla Rosji sakralne znaczenie. Tam znajduje się źródło duchowej genezy rosyjskiego narodu i centralizowanego rosyjskiego państwa. „I właśnie tak będziemy się do Krymu odnosić” – zapewnił Putin, który mówił Sorokinem (narrację kontynuował w tym samym duchu: krwawy przewrót na Ukrainie, wzgardzona przez Kijów miłość Moskwy, Rosja, która wszystkimi siłami stara się zapobiec tragedii na Ukrainie, prawosławie, rosyjska dusza, zdrowa rodzina = zdrowa nacja etc).

Później rosyjski lider zaczął dla odmiany mówić Pielewinem. Dla tęskniących za ZSRR była mowa o wyjątkowo urodzajnym urodzaju i podziękowania dla ludu pracującego wsi. Dla zwolenników modernizacji – pochwała 14-latków, którzy lepiej sobie radzą na egzaminach niż niejeden rosyjski ekspert. Dla stronnictwa wojny – pochwała siły rosyjskiej armii. Dla liberalnego skrzydła – obiecanki o niezależności kultury.

Ale patrząc globalnie: orędzie Putina było dość nudne i przewidywalne. Sam zainteresowany chyba zdawał sobie z tego sprawę, bo po skończonej mowie westchnął ciężko, co wszem wobec pokazały kamery. Nic dodać, nić ująć.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Na nic wrzaski na nic krzyki Putin mocny jest i basta a Rosjanie go popierają i tyle.

  2. „Urodzajny urodzaj” – czyli masło maślane. Czy nie lepiej powiedzieć np. obfity urodzaj ?

  3. „..brakuje tylko Jelcyna..”

    Bez przesady, prosze Pani. Co powie Pani na ponizszy fragment z gazety ekonomicznej komentujacej wlasnie gospodarcze perspektywy Rosji?

    „Russia has some room for manoeuvre. It has $90bn in a budget reserve fund, about 5% of gross domestic product (GDP), that can cover shortfalls for a couple of years.
    The budget is also cushioned by a 40% fall in the rouble against the dollar that boosts oil tax revenues, which may explain the authorities’ relatively passive reaction to the rouble’s slide.”

    Mysle, ze warto zachowac pewna rownowage w komentarzach, do dobrze robi sztuce dziennikarskiej.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @poznan56, ależ oczywiście, że masło maślane, a nawet maślana hiperbolizacja 😉

    z pozdrowieniami

  6. 63 ruble za dolara na 63 urodziny Putina – takie powiedzonko krąży podobno w kręgach finansowych Moskwy. Ukochany przywódca Rosji, „oswobodziciel Krymu” – ile to Rosję kosztuje? 90 mld $ w kilka miesięcy na ratowanie kursu rubla, 40 mld $ przez sankcje Zachodu, wysokie, choć trudne do oszacowania straty na popycie wewnętrznym i to wszystko w sytuacji, kiedy wpływy ze sprzedaży ropy mogą być o 100-120 mld $ mniejsze w ciągu roku (szacunki rosyjskiego ministerstwa finansów przy średniej cenie 80 $ za baryłkę). Ale co tam pieniądze i sankcje. Naród rosyjski zaciśnie pasa i przetrzyma. Są jednak gorsze konsekwencje. Przez aneksję Krymu i podżeganie separatystów zraził do Rosji Ukraińców, co upiekło się nawet Stalinowi, który rękami NKWD zagłodził na śmierć 6-8 mln ukraińskich chłopów. Takich szkód szybko się nie naprawi. My się o tym przekonaliśmy. Pomimo że jesteśmy sąsiadami w UE nasze relacje z Litwą ciągle pozostają chłodne. Bo Litwini nadal pamiętają nam zagarnięcie w 1922 r. Litwy Środkowej, kiedy nie chcieliśmy pogodzić się z faktem, że po 132 latach od upadku I RP świat się zmienił. Jak widać Putin nie chce pogodzić się faktem, że w 23 lata od upadku ZSRR świat zmienił się nie do poznania…

  7. Jaka ta Rosja Bogata!
    Każdego dnia słyszę o Rosji: już uciekło 120 mld USD inwestycji zagranicznych , pięć razy tyle w panice oligarchowie ulokowali w bankach zagranicznych, dziesiątki miliardów strat poniosły banki na skutek braku dostępu do zachodnich linii kredytowych, setki miliardówUSD strat ponoszą firmy na skutek embarga na zachodnie technologie. Drożyzna okropna , sklepy pustoszeją a smaku jabłek to już wszyscy zapomnieli. Mało tego , przed rokiem dopadł ich pierwszy kataklizm, olimpiada w Soczi , która według niektórych wyróżniających się polskich mediów dobiła do pół biliona dolarów kosztów.
    Ląduje na 3 dni w Moskwie a potem 2 dni w Twerze i co widzę, ano jeszcze więcej drogich aut na ulicach niż przed dwoma laty , więcej eleganckich sklepów w których niczego nie brakuje ani się nikt nie bije o towar na wyprzedaży. Jak na złość jeszcze ten i ów się do człowieka na ulicy uśmiecha. To mogło denerwować „prawdziwego” Polaka.
    Tak sobie pomyślałem że embargo miało poprawić los Ukraińcom a Pani Kasia o tym ani słowa tylko jak rzekomo zaszkodziło złym Ruskim. Patrzy, patrzy ale nic nie widzi.

  8. @ stefan57

    Nie jest problemem, czy ktos pisze o Rosji krytycznie, problemem jest rzetelnosc opisu. Fragment zacytowany przeze mnie pochodzi z zachodniego srewisu. Autor dosyc szczegolowo analizuje sytuacje gospodarcza Rosji, zastanawia sie nad sferami, ktore ciec unikna I tymi, ktore znaajda sie w pierwszej linii ognia. Jednoczesnie wskazuje na mozlwosci rzadu w ist

  9. @vandermerwe
    Tak zgadzam się absolutnie , właśnie ta rzetelność opisu i przekazu , tu jest problem naszych mediów.

  10. @ stefan57

    Nie jest problemem, czy ktos pisze o Rosji krytycznie, problemem jest rzetelnosc opisu. Fragment zacytowany przeze mnie pochodzi z zachodniego srewisu. Autor dosyc szczegolowo analizuje sytuacje gospodarcza Rosji, zastanawia sie nad sferami, ktore ciec unikna I tymi, ktore znaajda sie w pierwszej linii ognia. Jednoczesnie wskazuje na mozlwosci rzadu w istniejacej sytuacji. To bylo napisane przed przemowieniem Putina. Samo przmoeiwnie bylo transmitowane bezposrednio przez wiele szanujacych sie serwisow informacyjnych. Nastepnego dnia zostalo skomenowane przez wiele agencji – mniej lub bardziej krytycznie czy tez pozytywnie. Co w polskiej prasie? To widac na przykladzie tego blogu, w Tygodniku Powszechnym tamtejsza specjalistka od spraw wschodnich zwykle zarty sobie stroi, GW powoluje sie na Suworowa I przytacza okreslenie „malpa z granatem” w tytule zas A. Szostkiewicz cos tam pisze o wojnie. Podobnie o South Stream. Inaczej mowiac informacja jest zwyczajnie „kastrowana” by pasowac do pewnej koncepcji widzenia swiata. Jesli teoria nie zgadza sie z faktami, tym gorzej dla faktow, jak dawno temu powiedziano. Istnieje cos takiego jak zawodowa duma, ktora winna brac gore nad politycznymi pradami I osobistymi preferencjami – pod tym wzgledem jestesmy na pustyni.

    Pozdrawiam

    P.S. Pisalem w dosyc prymitywnych warunkach I wbrew moje woli czesc wypowiedzi poszla w swiat bez mojej kontroli.

  11. @ stefan57

    Pisze w dosyc prymitywnych warunkach wiec zjadlo czesc moje wypowiedzi, probuje raz jeszcze.

    Jednoczesnie wskazuje na mozlwosci rzadu w istniejacych warunkach. To zostalo napisane przed przemowieniem. Samo przemowienie bylo transmitowane prze wiele szanujacych sie serwisow informacyjnych. Nastepnego dnia skomentowano mniej lub wiecej pozytywnie. Co w polskiej prasie? Autorka tego bloga jak widac, w Tygodniku Powszechnym tamtejsza specjalistka zarty sobie stroi, A.Szostkiewicz pisze o wojnie a Gazeta Wyborcza cytuje w tytule Suworowa I „malpe z granatem”. Inaczej mowiac informacje sa „kastrowane” by byc w zgodzie z pewna koncepcja widzenia swiata – jesli fakty nie zgadzaja sie z teoria, tym gorzej dla faktow. A co z zawodowa rzetelnoscia I duma?

    Pozdrawiam

  12. Jestem trochę zaskoczony pobocznym wątkiem wpisu i mam pytanie do Szanownej Gospodyni: dlaczego Pielewinem? Do tej pory Pielewin kojarzył mi się z lekko rozczarowanym liberałem, świetnym pisarzem i wrogiem numer 1 putinowskiej młodzieży. No i przede wszystkim był daleko od potiomkinowskich deklaracji. Nasz człowiek w Rosji. To pomyłka, czy stało się z Pielewinem coś groźnego?

  13. rzecz jasna, nie był, a jest znienawidzonym pisarzem (podobnie jak Sorokin własnie). A za co tak Pielewina nie lubią rosyjscy decydenci? Nikt tak jak on nie oddał specyfiki kremlowskiego świata – i dlatego Putin mówił Pielewinem. Proszę się wczytać – zarówno w Putina, jak i w powieści Wiktora Pielewina,

    z pozdrowieniami,
    KKM

css.php