Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

27.11.2014
czwartek

Kraj godności, państwo godności

27 listopada 2014, czwartek,

Nowy skład ukraińskiej Rady Najwyższej zebrał się na pierwsze posiedzenie. Były wywiady do kamer, uśmiechy triumfu. Były też selfie i słitfocie w parlamentarnej stołówce, na sali obrad – znacząca część deputowanych debiutuje w ścianach ukraińskiej legislatywy. Dziennikarze, działacze społeczni, żołnierze ATO, aktywiści Majdanu obiecali wyborcom nową jakość uchwalania prawa, a póki co chwalili się na FB nowym miejscem pracy.

Obyło się bez niespodzianek – nowa Rada zatwierdziła starego premiera Arsenija Jaceniuka na stanowisku.

Prezydent Poroszenko mówił (przy)długo i żarliwie. „Krok za krokiem od rewolucji godności przejdziemy do kraju godności” – obiecał. Słuchał go między innymi jego syn, jeden z nowych deputatów Bloku Petra Poroszenki. Jak połączyć dobrze znany na Ukrainie nepotyzm polityczny z „krajem godności”, prezydent nie powiedział.

Ukraińska rzeczywistość dziewięć miesięcy po obaleniu Janukowycza nie przypomina jednak koktajlowej atmosfery panującej w Radzie. Odpowiedzialni za masowe rozstrzelanie demonstrantów na Majdanie nie zostali oddani ukraińskiej Temidzie. Jeden z dowódców Berkutu, oskarżony (razem z podporządkowaną mu grupą) o zabicie ponad 30 osób, korzystając z aresztu domowego (sic!), uciekł na Krym za swoimi mocodawcami. W tej sytuacji trudno nie przyznać racji 24-letniemu berkutowcowi, który z ławy oskarżonych mówił, że z najniższych rangą zrobiono kozły ofiarne, bo tak najprościej.

„Zawsze będę miał przed oczami tragicznie poległych bohaterów” – zapewniał prezydent. Rodziny ofiar mówią jednak, że to tylko puste słowa, które im nie wystarczą.

„Kraj godności”, o którym mówił Poroszenko, jest niemal w całości utkany z wysiłków aktywnej części społeczeństwa. To ukraińscy wolontariusze ubierają, karmią i wyposażają armię, walczą na Wschodzie kraju w oddziałach ochotniczych, pomagają uchodźcom z Donbasu i Krymu, przynoszą lekarstwa do szpitali (bezpłatna ukraińska medycyna to fikcja), czuwają przy rannych, organizują poszukiwania zaginionych, negocjują z separatystami uwolnienie jeńców. Pracują za państwo.

Większość materiałów dowodowych zebranych w sprawie śmierci 20 lutego na ul. Instytuckiej dostarczyli skrzyknięci w społeczną inicjatywę wolontariusze. Właściwie trudno znaleźć ważną dla państwa sferę, w którą nie byliby zaangażowani cywilni ochotnicy. O ich życiorysach, motywach napiszę oddzielny tekst. Tu zaznaczę tylko, że lwia część osób poświęca się pracy społecznej kosztem zawodowej. Rzucili posady, często intratne, przychodzili na Majdan jak do biura, teraz angażują się w pomoc na Wschodzie.

Antonina, rok temu menadżer w niemieckiej firmie, żartuje, że 22 listopada 2013 r. wyszła z domu i jeszcze nie wróciła do dawnego życia. Najpierw był protest na placu Niezależności, potem Automajdan, wreszcie Armia S.O.S. W małej klitce, zrobionej na biuro, obok magazynów starej fabryki, Antonina z koleżankami koordynuje przepływ potrzebnych armii rzeczy, które przynoszą mieszkańcy Kijowa i przysyłają pracujący za granicą Ukraińcy. Są tu konfitury z hiszpańskich cytryn przywiezione z Madrytu, białe kamuflaże na zimę uszyte przez drobnego przedsiębiorce, są piece polowe kupione ze zbiórek i noktowizory.

W ministerstwie obrony patrzą na nią krzywo, bo odkryła, że sprzęt wojskowy, którym chwali się dowództwo ATO, nie działa, i ochotnicy na froncie są pozostawieni sami sobie.

Ania, wolontariusz ze szpitala wojskowego, koordynuje pracę nocnych opiekunów rannych. Ci wyręczają pielęgniarki, troskliwie opiekując się pozbawionymi kończyn dwudziestoparolatkami.

Ukraina wolontariuszem stoi. Ale ci dzielni ludzie są coraz bardziej zmęczeni. – Marzę o odpoczynku, ale najpierw nasze państwo musi się wziąć do roboty – mówi Olga, która zbiera żywność po supermarketach dla żołnierzy.

Ukraina jest silna swoim społeczeństwem (a konkretniej: jej najaktywniejszą częścią), lecz państwo od dawna chwieje się w posadach. Już dziś wygląda na to, że nowe władze nie mają zamiaru podjąć się trudu budowy silnego państwa. Wolą liczyć na patriotyczny zryw społeczny. Symptomatyczne, że Poroszenko mówił o „kraju”, a nie „państwie godności”.

Dziękuję Fundacji im. Heinricha Bölla za wsparcie reporterskiego wyjazdu  na Ukrainę, projekt jest częścią książki, która ukaże się  nakładem Wydawnictwa Czarne.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. „Ukraińska rzeczywistość dziewięć miesięcy po obaleniu Janukowycza nie przypomina jednak koktajlowej atmosfery panującej w Radzie. ”

    Gdyz to jest taka Rada, prosze Pani. Zagubiony w dzialaniach prezydent, ktory zostal prezydentem z racji swoich milionow. Premier, absolutny polityczny blazen i cala reszta, mocno zdykredytowana juz w obecnej rzeczywistosci – co zreszta niedwuznacznie potwierdza Pani w swoim tekscie.

    „Odpowiedzialni za masowe rozstrzelanie demonstrantów na Majdanie nie zostali oddani ukraińskiej Temidzie. ”

    Wlasnie. By odpowiedzialnych postawic przed sadem najpierw nalezy przeprowadzic rzetelne dochodzenie. Takiego zas nie zrobiono, idac po najmniejszej linii oporu i oskarzajac czlonkow Berkutu – gdyz taka jest wlasnie „ludowa legenda” owej ( w sumie kazda ma takie legendy) rewolucji, calkiem czarno -biala. Legenda, ktora jest wygodnie powtarzac i podtrzymywac, gdyz wiele zlozonych procesow i zdarzen latwo jest wtedy wyjasnic.
    Dzialanie wololontariuszy nie dostarcza materialow dowodowych raczej „materialy dowodowe”, ktore wymagaja fachowej weryfikacji. W wielu dziedzinach zycie „chciec” wcale nie znaczy „moc”.

    A ja Pania zapytam, kto jest w sumie odpowiedzialny za konflikt zbrojny w srodku ktorego jest Ukraina? Czy musialo dojsc do konfrontacji zbrojnej? Jak nie patrzec, to czesc odpowiedzialnosci spoczywa na barkach ludzi, ktorzy maja prowadzic Ukraine w nowym kierunku – niezbyt dobre referencje na przyszlosc.

    Pozdrawiam

  2. „Nie szukaj przyjaciół daleko, a wrogów blisko” to powiedzenie mądrego człowieka Europy powinno być na stałe umieszczone nad parlamentem ukraińskim i polskim.
    Państwo jest silne zamożnością własnych obywateli , a nie zamożnością elit , czyli oligarchów.
    Państwo nie może liczyć na szlachetność i spolegliwość oligarchów z innych państw , ponieważ mentalność oligarchów całego świata jest podobna i bezlitosna.
    Ukraina nie może być wykorzystana instrumentalnie do robienia polityki w interesie oligarchów , a powinna myśleć interesem i korzyściami własnych obywateli.
    Jak długa droga czeka jeszcze Ukrainę i Polskę do zrozumienia tych podstawowych prawd.

  3. „Już dziś wygląda na to, że nowe władze nie mają zamiaru podjąć się trudu budowy silnego państwa”. A to miało być inaczej? Tak, podobno miało być jak ktoś z idiociał i słuchał naszych „ekspertów” od wschodu.
    Szanowna Pani, jest źle a będzie jeszcze gorzej. Majdan już odbija się czkawką a będzie jeszcze paliła zgaga, oj paliła.
    Nie czyni się z pięciotysięcznej burdy ulicznej , patriotycznego zrywu pięćdziesięciu milionowego narodu.
    Żarliwi wielbiciele demokracji, przynajmniej to powinni wiedzieć.

  4. „Odpowiedzialni za masowe rozstrzelanie demonstrantów na Majdanie nie zostali oddani ukraińskiej Temidzie.”

    Przede wszystkim, stwierdzenie „rozstrzelanie” jest chyba niewlasciwie uzyte. Nikt nikogo, o ile iwem i zdolalem zauwazyc w przekazch medialnych, nie rozstrzeliwal. Poza tym, specyfika tamtych wydarzen ma to do siebie, ze w wyniku strzelaniny zgineli tez funkcjonariusze policji. By oddac kogokolwiek w rece Temidy nalezy przeprowadzic szczegolowe dochodzenie. Takowego zas dotychczas nie przeprowadzono, niby kiedy? Jednoczesnie wladze ukrainskie poszly po najmniejszej linii oporu zwalajac wszystko na Berkut. Jest to w sumie zgodne z „ludowa legenda”, propagowana, bezkrytycznie przez media, jak to sily „dobra” walczyly z silami „zla”. Majac w pamieci wizualne przekazy serwisow informacyjnych trudno zgodzic sie z tak prostym opisem zdarzen.

    „Większość materiałów dowodowych zebranych w sprawie śmierci 20 lutego na ul. Instytuckiej dostarczyli skrzyknięci w społeczną inicjatywę wolontariusze.”

    Najlepsza praca wolontariuszy nie zastapi pracy ludzi z doswiadczeniem, ktorzy zawodowo zajmuja sie analiza danych. Bez tego dodowy dostarczone przez wolontariuszy mozna w najlepszym przypadku nazwac „dowodami”. Ja zlozony jest proces poznawania biegu zdarzen, motywow dzialania ludzi, zawodnosci ludzkiej pamieci itp. moze sluzyc sprawa wydarzen w Marikanie ( Poludniowa Afryka), gdzie w wyniku „dzikiego strajku” i starcia z policja zginely w sumie 44 ososby a ponad 70 zostalo rannych. Od dwoch lat dziala komisja pod przewodnictwem bylego sedziego sadu najwyzszego, ktora probuje wyjasnic wszystkie aspekty wydarzen. Okazuje sie, ze nie ma jednej narracji, czlonkowie komisji ( zawodowi badacze takich spraw) od dwoch lat probuja sie przebic przez gaszcz mniej lub bardziej watpliwych informacji, probuja oddzielic fakty od ich interpretacji przez swiadkow, staraja sie zidentyfikowac swiadkow niewiwrygodnych i tych, ktorzy staraja sie przedstawic stan rzeczy w sposob jak najawierniej odzwierciedlajacy owczesny stan rzeczy – warto pamietac, ze przynajmniej czesc tamtych zdarzen zostala sfilomowana przez ekipy TV. W przypadku Majdanu wszystko okzalo sie proste i oczywiste. Jestem ciekaw jak wygladal proces dochodzeniowy, ktory zidentyfikowal „oskarzonych”? Jak udalo sie wladzom ukrainskim wsrod zametu i tumultu panujacego w kraju, przeprowadzic rzetelny proces dochodzeniowy? Tym bardziej, ze wszem i wobec trabiono jak bardzo sluzby ukrainskie infiltrowane sa przez sluzby specjalne Rosji. Czy mam rozumiec, ze za dotknieciem czarodziejskiej paleczki wszystko to sie odmienilo i „raz dwa” przeprowadzono rzetelny i drobiazgowy proces dowodowy – nieomal z dnia na dzien znajdujac winnych?

    Pozdrawiam

  5. Można zadać sobie retoryczne pytanie, czy ludzie którzy doszli do majątków wartych miliardy kosztem setek ofiar porachunków gangsterskich, mieliby opory przed przelaniem krwi tysięcy, by zyskać jeszcze więcej władzy?

    Przecież w stosunku do kilku z nich prowadzone były przez Interpol dochodzenia…..

    I nagle, PATRIOCI!!!
    Jak to mawiał Roosevelt chyba:
    „s…syny, ale nasze s…syny”…..
    Mord założycielski tkwił u początków prawie każdej fortuny, to kwestia patyny by przyjmować ich na salonach świata.
    Tzw. Wolny Świat dziwnie szybko uznał ich za swoich.

css.php