Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

16.10.2014
czwartek

Białorusini, Rosjanie, polskie służby

16 października 2014, czwartek,

Wiaczesław Dianow – 27-letni białoruski opozycjonista, organizator milczących akcji protestu na Białorusi i kampanii „Rewolucja przez sieci społecznościowe”, przebywający na emigracji w Polsce, chce pracować dla Putina.

Dianow, świeża krew w skostniałym organizmie zwanym „białoruską opozycją”, miał zapewnić przeciwnikom Łukaszenki kontakt ze wchodzącym w dorosłość pokoleniem Białorusinów, którzy nie pamiętali czasów sprzed rządów „Baćki”.

Tu mała dygresja: w 2008 r. napisałam artykuł „Brzydcy dwudziestoletni” o młodych Białorusinach, którzy – wbrew temu, co się w owym czasie często-gęsto mówiło w Polsce – nie mają ochoty na walkę z reżimem. To właśnie do nich miał trafić Dianow.

On i jego koledzy zarażali rówieśników kontestacją. Trudno orzec, czy to rzeczywiście za sprawą ich kampanii, ale w latach 2010-2011 w Mińsku zapanowała moda na opozycyjność. Białorusini organizowali się w sieciach społecznościowych – w umówionym czasie przychodzili na centralne place miasta na milczący/klaszczący/tupiący protest, bez politycznych haseł i partyjnych flag.

Reżim zareagował jak zwykle: represjami. Dianow uciekł do Polski. „Ścigany przez KGB młody opozycjonista” był u nas mile widzianym gościem.

„Na konferencji prasowej w Warszawie jeden z liderów kampanii Wiaczesław Dianow poinformował, że do Polski uciekło trzech działaczy związanych z RPSS, którzy zostali wcześniej na terenie Białorusi zwerbowani do współpracy z KGB. – Służby chciały, aby przekazywali informacje dotyczące mnie, gdzie chodzę, co jem, z kim się spotykam, co robię, ale też informacje o tym, kto z polskiego ministerstwa spraw zagranicznych kontaktuje się z nami – wyjaśnił Dianow. Wszyscy zwerbowani zerwali współpracę z KGB” – informowała w 2011 r. Polska Agencja Prasowa.

Dianow występuje w mediach, w 2012 r. uświetnia organizowany przez ówczesnego europosła Marka Migalskiego Europejski Kongres Praw Człowieka. Dzięki programowi im. Konstantego Kalinowskiego dla prześladowanych przez reżim Łukaszenki białoruskich studentów kontynuuje studia w Polsce. Zakłada organizację „Integracyjny Most”.

„Celem fundacji jest: 1. rozwój wartości demokratycznych i europejskich w Polsce i krajach byłego związku socjalistycznego republik radzieckich. 2. propagowanie sztuki europejskiej. 3. działalność charytatywna ukierunkowana na najbardziej problematyczne obszary społeczne w Polsce i w krajach byłego Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich. 4. działalność edukacyjna propagująca wiedzę o współczesnej europie. 5. prowadzenie i finansowanie badań i analiz procesów politycznych, społecznych, kulturalnych i gospodarczych w Polsce i w krajach byłego Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich” – czytamy w statucie.

Od białoruskich narodowców z organizacji „Młody Front” dostaje nagrodę „Kocham Białoruś”.

Na pierwszy rzut oka typowy życiorys białoruskiego opozycjonisty.

Profil Dianowa na FB wywołuje dysonans. Zamiast europejskich wartości mamy tam wielkoruskość w pełnym rozkwicie: ukraiński Majdan organizowali krwiożerczy faszyści, rosyjska opozycja to banda opłacanych przez USA głąbów.

Oto, co Dianow napisał o prof. Zubowie, który jako jeden z niewielu rosyjskich intelektualistów miał odwagę publicznie krytykować aneksję Krymu i wywołaną przez Kreml wojnę na Ukrainie: „Trzeba pokazać Zubowowi, gdzie jego miejsce. Pozbawić go tytułu profesora i wysłać kopniakiem do Kijowa”.

Zdziwieni postawą kolegi białoruscy opozycjoniści postanowili sprawdzić Dianowa. Napisali do niego, podając się za jedną z prokremlowskich agencji medialnych.

W imieniu „wysoko postawionych ludzi z administracji prezydenta Rosji” złożyli mu propozycję stworzenia portalu informacyjnego, który „przeciwdziałałby nacjonalistycznym siłom, chcącym wyprowadzić Białoruś z sojuszu z Rosją”. Dianow (naiwnie) uwierzył w prowokację: widział się w roli wicenaczelnego, podał nazwiska „rokujących” Białorusinów, przestrzegał przed rusofobami. Zaproponował nawet spotkanie w Warszawie.

„Jeśli chodzi o moją lojalność wobec Putina – proszę się nie martwić. Mieli rację ci, którzy mnie polecali” – pisze Dianow w e-mailach do „agencji”. „Swoje zadanie widzę w tym, by władza na Białorusi była prorosyjska, a nie prozachodnia” – stwierdza w kolejnym mailu. Chwali się, że dzięki organizowanym przez niego protestom Rosjanie mogli kupić taniej „jedno z białoruskich przedsiębiorstw”. Korespondencja dostępna tutaj.

Zadziwia fakt, że doświadczony opozycjonista tak łatwo dał się nabrać. A wcześniej otwartym tekstem – siedząc na stypendium rządu polskiego – popierał publicznie Wielką Rosję (wyjaśnień takiego zachowania jest co najmniej kilka: od najprostszych, że mamy do czynienia ze spragnionym uwagi, przekonanym o własnej ważności niedojrzałym 27-latkiem, któremu woda sodowa uderzyła do głowy, do bardziej skomplikowanych).

Już od jakiegoś czasu czytałam wylewające się z niemal każdego postu agresywne, antyukraińskie oskarżenia Dianowa, powtarzane po rosyjskich mediach z uporem godnym lepszej sprawy. Uważam jednak, że nie powinno się piętnować za poglądy, nawet jeśli są one niewyobrażalnie głupie, antydemokratyczne, wrogie polskiej racji stanu, nawet jeśli pisane są za pieniądze polskiego podatnika. I pewnie dałabym spokój bredniom Dianowowa, gdyby nie dwie sprawy:

Wielkoruska postawa Dianowa to nie wyjątek, raczej przejaw nowej tendencji. Coraz więcej młodych, białoruskich opozycjonistów daje się uwieść ideom „ruskiego świata”. W 2015 r. na Białorusi kolejne wybory prezydenckie. Zainteresowanie państwem Łukaszenki rośnie. Nastroje podgrzały wydarzenia na Ukrainie. O białoruski rząd dusz rywalizują Rosja i Zachód. Podobnie było 10 lat temu po pomarańczowej rewolucji.

I druga sprawa: w 2013 r. ABW wzięła pod lupę białoruskiego doktoranta o polskich korzeniach Pawła Juszkiewicza, absolwenta trzech kierunków na toruńskim uniwersytecie. Dzielni agenci uznali, że młody uczony „zagraża bezpieczeństwu narodowemu Polski”. Chcieli go deportować z pięknego kraju nad Wisłą. Na jakiej podstawie?

To ściśle tajne.

ABW zagwarantowała mężczyźnie kilkunastomiesięczny dramat, by po wielkich bataliach przegrać sprawę. Juszkiewicz, za którym stanęło murem środowisko uniwersyteckie, przyjaciele, bliżsi, dalsi znajomi, na szczęście został w Polsce. Co przeżył, to jego.

Proponuję zerknąć na znakomity program „Sprawa dla reportera”.

Zwracam uwagę na postawę rzecznika ABW, ppłk. Macieja Karczyńskiego, który uwielbia cytować lepszych od siebie – Leonarda Da Vinci i Napoleona. Po 25 latach wolności zasługujemy na nieco inne podejście służb do opinii publicznej niż stek cynicznych truizmów.

Jest w tej całej historii – smutnej i kompromitującej Polskę – wątek Wiaczesława Dianowa. Jako jedyny z mieszkających w Polsce Białorusinów publicznie zasugerował, że Juszkiewicz próbował go zwerbować.

Cytuję za portalem Kresy24:

Juszkiewicza wspomina inny młody Białorusin, uchodźca polityczny Wiaczesław Dianow;

– Pamiętam go, mieszkał w Toruniu, on jest organizatorem „ruskich wieczorów”. Próbował mnie podejść, ciągle o coś wypytywał, uśmiechał się porozumiewawczo. Ja chwalić Boga, pomimo tego, że wypiłem kilku głębszych na jednym z tych wieczorków, nic nie wygadałem. W każdym razie Polacy bezpodstawnie takich rzeczy nie robią, tak po prostu nie deportują – powiedział Dianow.

Wszystko wskazuje na to, że Juszkiewicz został fałszywie oskarżony. Nie wiem, jaki interes miał Wiaczesław Dianow, by oczerniać kolegę, może robił to z banalnego parcia na szkło? Fakt jest faktem: jego komentarz był polskim służbom na rękę.

Od ładnych paru lat polski podatnik składa się na pomoc dla białoruskich opozycjonistów. Moim zdaniem słusznie. Warto jednak przy okazji kontrowersji z Wiaczesławem Dianowem przyjrzeć się tej pomocy. Podliczyć sukcesy i porażki naszego wsparcia.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Skończyłam stosunki międzynarodowe o specjalności wschodoznawstwo. Mieszkałam w Mińsku, Kijowie, Charkowie, Moskwie. Z Białorusi wyrzucono mnie w 2006 r. Od tego czasu piszę o Wschodzie. Artykuły, reportaże, analizy. Skończyłam Polską Szkołę Reportażu. W 2011 r. dostałam "Pióro Nadziei", nagrodę Amnesty International za wywiad z byłym szefem grupy egzekucyjnej na Białorusi ("Na strzał trzeba czekać", Duży Format, GW). W 2012 r. zostałam nominowana do Nagrody Grand Press za reportaż o Biesłanie ("Umieramy we wrześniu"). Napisałam książkę reportażową o Ukrainie. Jestem stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Białoruś to sąsiad Polski. Niezależnie od panującego tam ustroju i sytuacji społecznej bardzo ważny sąsiad. Nie podgrzewajmy atmosfery i nie zrażajmy do siebie Białorusinów. Nasi politycy już dosyć narozrabiali na Ukrainie. Trzymajmy się od wewnętrznych spraw Białorusi z daleka. Pozdrawiam

  2. „Od ładnych paru lat polski podatnik składa się na pomoc dla białoruskich opozycjonistów.”

    Kiedys ktos powiedzial, ze nie ma „darmowych posilkow”, wiec na dluzsza mete czegos oczekujemy od owych wspomaganych opozycjonistow. Jesli tak, czy nie jest to jednak ingerencja w wewnetrzne sprawy suwerennego kraju? Jesli sluzby specjalne kraju trzeciego penetruja w/w srodowisko opozycyjne, mozna przypuszczac, ze cos podobnego robia rowniez polskie sluzby – chocby pod przykrywka wspomnianej pomocy.
    A teraz zastanowmy sie, ze ktorys z osciennych krajow zacznie podobne podchody na terenie Polski w imie wspierania opozycji, rzeczywistej czy wyimaginowanej. Wyobrazam sobie reakcje, jesli sprawa wagi miedzynarodowej w polskiej prasie i kregach politycznych staja sie glupawe wypowiedzi niektorych malo powaznych politykow rosyjskich czy tez surrealistyczne grozby rebelianta ze wschodniej Ukrainy.
    Prosze sie nad tym zastanowic. Tym bardziej, ze drastyczne efekty podobnego wspierania i demokratyzowania mamy dzisiaj na Bliskim Wschodzie – Ukraina jeszcze nie dorosla, szczesliwie, do tego poziomu.

    Pozdrawiam

  3. tu zgoda – polskie służby wykorzystują niestety programy pomocowe. I, mówię to na podstawie wielu rozmów z białoruskimi studentami, robią to w sposób natarczywy. Młodzi ludzie na obczyźnie to niestety wygodny materiał do manipulacji. Nie mam – delikatnie rzecz ujmując – najlepszego zdania o działalności rodzimych słuzb na wschodnim poletku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Coś dla pani, pani Kasiu i oczywiście pozdrawiam.
    https://www.youtube.com/watch?v=giYwMVSlAGs

  6. @ Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

    „..polskie służby wykorzystują niestety programy pomocowe..”

    Zdziwlbym sie gdyby tego nie robily – takie sa zwyczaje tych sluzb. Nawet w panstwie jak najbardziej demokratycznym nie podlegaja calkowitej kontroli. Z tym jednak wiaze sie zupelnie inny problem. Jesli dzialaja na Bialorusi, oczywiscie musialy byc ( i zapewne sa) aktywne na Ukrainie ( mysle, ze nie tylko polskie sluby, zapewne znalazl sie tam caly kwiat sluzb specjalnych). To znaczy, my oskarzajac Rosje o rozne brzydkie rzeczy tez nie mamy czystego sumienia. Zas Rosja nie zupelnie wyssala z palca oskarzenie pod adresem Zachodu.

    Pozdrawiam

  7. @ vandermerwe

    Ma pan oczywiście rację. Ale pani redaktor ma do problemów geopolitycznych stosunek bardzo romantyczny. Widzi je niestety w kategoriach walki dobra ze złem ;).

    Nie wiem jak w chwili obecnej, szczególnie w kontekście kryzysu ukraińskiego, wygląda nasza polityka wobec Białorusi, ale wcześniej wywoływała ona u mnie wzruszenie. Wzruszające było szczególnie przekonanie, że wystarczy się pozbyć tego okropnego Łukaszenki, żeby władzę objęli „prawdziwi Białorusini” (to jest antyrosyjscy i białoruskojęzyczni) i demokraci. Jak wiadomo „prawdziwych Białorusinów” na Białorusi jest jeszcze mniej niż „prawdziwych Ukraińców” na Ukrainie, więc cała ta walka z Łukaszenką prawdopodobnie przyspiesza koniec jako tako niezależnego państwa białoruskiego. Ale cóż, jeśli historycznym przekleństwem Polaków jest prowadzenie głupiej polityki zagranicznej, to niech to przynajmniej będzie polityka piękna ;).

  8. Skoro mówimy o Białorusi, to warto uświadomić sobie jeszcze jedną kwestię. Dla Rosji Białoruś ma jeszcze większe znaczenie niż Ukraina. Żeby to stwierdzić wystarczy znajomość historii i to nie rosyjskiej – wystarczy polska. Proszę prześledzić, gdzie miały miejsce rozstrzygające walki wojen litewsko – rosyjskich i polsko – rosyjskich w XV, XVI i XVII wieku. Następnie polecam sprawdzić, którędy na Rosję szedł Napoleon w roku 1812 i gdzie leżał punkt ciężkości operacji Barbarossa w roku 1941. Jeżeli więc kiedykolwiek naszej dyplomacji uda się skutecznie podkopać Łukaszenkę, lub też z innych powodów elita białoruska nie zdoła zapewnić bezkonfliktowego przekazania władzy następcy, to stoją przed nami dwa scenariusze:

    1) Kraj ten zostanie ponownie przyłączony do Rosji i nasza bezpośrednia granicą z nią wydłuży się o kilkaset kilometrów.

    2) Wybuchnie o ten kraj wojna a my, reprezentując zerowy potencjał militarny (przy naszym bardaku i dezorganizacji w Siłach Zbrojnych), staniemy się w tej wojnie państwem frontowym.

    I kto mi powie, że prosty kołchoźnik Łukaszenko nie ma więcej wyczucia geopolitycznego niż cała nasza dyplomacja razem wzięta? Nam już nawet Litwini próbowali tłumaczyć, żebyśmy się od tej Białorusi odpieprzyli.

  9. @Szerszeń , „ma stosunek romantyczny ” . Raczej naiwny , albo idący z głównym nurtem wyznaczanym przez nasz reżim złogów solidarnościowych !
    Podam przykład – od kilku dni w tv jest szaleństwo „ruskoszpiegowskie”
    Zwykły widz się podda , i pomyśli , ot , żli Ruscy przysyłają nam szpiegów !
    Zaś człowiek znający arkana polityki zapyta – w jakim celu ten cyrk ?
    Czy ma przykryć wpadkę rządu z opublikowaniem ustawy o rajach podatkowych – 3 mld. strat !
    Czy ma przykryć to , co powiedzieli nam banderowcy w czasie mediolańskiego szczytu , że za nasz ekspotrowany węgiel płacić nie będą ! A praktykę w niepłaceniu maja , oj mają . Ruski gaz kradną od lat . Aż się Piechociński zeżlił na taki dictum !
    Nie płacić za nasz węgiel ? Bezczelność ! Co innego za ruski gaz !

    Tak samo jest z Białorusią . Ta niegdyś jedna z biedniejszych republik , dziś bije na głowę poziomem życia Ukrainę . Kiedyś najbogatsza republikę !
    Więc nasze próby zrobienia z Białorusią , tego samego co z Ukrainą są CZYSTYM ZŁEM !
    Tak dla Białorusi jak i dla nas .
    Tyle , że Polska pod rządami solidaruchów jest raczej Wolską !
    Co do łożenia na „opozycję ” , to np. program Polonia dla NASZEJ zagranicy dostaje znacznie mniej kasy niż wywrotowy Biełsat od naszego senatu .

    Aby oceniać sytuację na Wschodzie , trzeba całkowicie wyzbyć się bredni , którymi karmiono nas przez lata , od Wolnej Europy zaczynając . Jak pisał zaczynający komentarze ” nie ma obiadów za darmo ”
    Próbujac rozwalić status quo na Białorusi , rozwalamy też Polskę .

  10. takie dictum – zjadłem e . errata.

    Przy okazji , na czym ma polegać np. wyższość „demokracji” ukraińskiej czy naszej od „niewoli” białoruskiej ?
    Na Ukrainie oligarchowie rozkradli cały majątek państwa . Cenzura szaleje . Armie Prawego Sektora też . Jak się coś komuś w „parlamencie” nie podoba – to po ryju , do smietnika , albo gorzej .
    Oligarchowie mają prywatne armie – vide Kołomojski !

    Ale mieli „wolne ” wybory ! WOW !

    Na Białorusi poziom życia jak w Finlandii lat 70-tych , cisza , brak oligarchów , mają co jeść i gdzie mieszkać tanio !

    U nas , czyli w Wolsce . Jak były grupy uprzywilejowane – górnicy , bogaci chłopi , kler , służby mundurowe – tak są i będą ,
    Za to codziennie muszę oglądać gęby durnych polityczków , bo politykami ich nazwać nie można . Albo księży !
    A dług publiczny 1 BILION , zaś włącznie z emerytalnym 4 BILIONY !

    Więc jeśli Pani myśli młoda damo , że będzie mieć emeryturę , to radzę zapomnieć . W końcu prezes NIK ( ucziciwy , choć z PO ) napisał , że ZUS padnie w 2019 .

    I kogo mam „demokratycznie” wybierać PO czy PIS ? A to ta sama banda z różnym rozłożeniem akcentów . Bo jak widać po sondażach , innej możliwości ( realnej ) nie mam !

  11. @ FLY

    Co do „afery szpiegowskiej” – pełna zgoda. Minister Biernacki raczył się był wyrazić, że „zadaliśmy poważny cios rosyjskiemu wywiadowi”. Tymczasem jest zupełnie jasne, że gdyby chodziło tu o coś poważnego, to nawet nasza amatorszczyzna nie rozgrywałaby tego w świetle fleszy. Złapali jednego oficera, który coś tam miał przekazywać, i jednego pana, który „prawie był się zatrudnił” w jednym z polskich ministerstw (po wyjaśnieniach z ministerstwa, to „prawie” okazało się oczywiście sporą przesadą). Czyli w życiu służb był to dzień jak co dzień. No, ale trzeba urabiać atmosferkę.

  12. @ Szerszen
    Putin szpieguje Polske? Cos takiego, nigdy bym nie przypuszczal ze kraj ktory niby sie rozklada, podczas gdy Rosja oraz Bialorus niby kwitna jest przedmiotem szpiegostwa!!! Pewnie chcieli wiedziec co Polska zrobi z nadmiarem jablek?
    A moze jednak Rosja i Bialorus w stosunku do Polski to Afryka?
    Przeciez tam tez sie sami wybieraja. Nawet nie wymyslili czegos takiego jak zamiana sie miejscami premierow z prezydentami. To jest wylacznie patent rosyjski. Oni zreszta maja wiecej patentow politydcznych. Wezmy kilka z nich: wojsko ktore nie posiada panstwowych emblematow bo z mundurami kupionymi w sklepach mysliwskich. Wojsko z czolgami i rakietami zdobytymi na przeciwniku. Samochody z krematoriami aby zwloki zolnierzy od razu zamieniac na popiol by nie wyszlo iz zgineli na Ukrainie. Antysankcje serwowane wlasnemu narodowi z powodu tego ze juz cierpi z powodu sankcji wywolanych zaanektowaniem ziemii nalezacej do sasiedniego kraju. Notoryczne klamstwa dotyczace odradzajacego sie faszyzmu w Europie Zachodniej i jego opcji na Ukrainie. Straszenie wlasnego spoleczenstwa zagrozeniem ze strony Polski ktora chce odebrac ziemie utracone w wyniku ustalen konferencji jaltanskiej.

  13. @ Marcin,

    „A moze jednak Rosja i Bialorus w stosunku do Polski to Afryka?”

    Sadze, ze po ostatnich popisach R.Sikorskiego zdecydowanie wyprzedzilismy Rosje i Bialorus w „wyscigu” do Afryki. Zarowno elity polityczne jak i tzw srodki masowego przekazu – wszyscy, bez zmruzenia oka uwierzyli w bajdury, ktore dla wzglednie inteligentnego czlowieka byly bajdurami od samego poczatku. Wiara w „gusla” jest jednak silna nawet w centrum Europy.

    @ Autorka,

    Cos wyglada na to, ze nawet HRW zawzial sie na wladze ukrainskie oskarzajac je o uzywanie zakazanej broni. Na moje oko, trociny zaczynaja sie sypac z pieknej wizji nieskazitelnych wladz ukrainskich i nie mniej nieskazitelnych sil zbrojnych, ktore z rycerskim uporem zwalczaja sily „zla i ciemnosci”.

    Pozdrawiam

  14. Polskie służby to tylko siebie potrafią szpiegować.

  15. @ lvandermerwe
    „Sadze, ze po ostatnich popisach R.Sikorskiego zdecydowanie wyprzedzilismy Rosje i Bialorus w “wyscigu” do Afryki.”
    Ta nagonka na Radzia przez media niewatpliwie jest w stylu Afryki. Jest oczywista sprawa ze media sie jak zazwyczaj skupiaja nie na ujawnionej informacji, lecz na osobie. Malo slyszalne glosy potwierdzaja to co ujawnil Radzio, natomiast glownego nurtu zamiescily natychmiast jego dementi, co nawet nie wiadomo czy autoryzowal. Klasyczna metoda rewanzu za ujawnienie sekretow mafii. Kazda mafia dziala w ten sam sposob. Albo odszczekasz, albo cie wykonczymy. Slyszy sie o tym aby teraz w piatki byl dobrze zabezpieczony, bo seryjny samobojca dziala wlasnie w piatki.

  16. Zrobiłem wiele dla opozycji na Białorusi, i mam pełne prawo do oceny wydarzeń na Ukrainie. O Polsce i Polakach, nigdy nie napisałem nic złego. W Polsce nie łamał prawa. Mieszkał w Krakowie, Warszawie, Szczecinie, Toruniu i Zielonej Górze – i wszędzie spotkałem dobrych i pomocnych ludzi. Warto zauważyć, że większość zwykłych ludzi są mniej krytyczni wobec Rosji niż polskie media. Jeżeli w Polsce rząd wprowadzi zakaz wsparcia Putina i krytycy USA – natychmiast wyjadę. Nie prowadzę działalności politycznej w Polsce, piszę artykuły w języku rosyjskim i dla tych, którzy mówią w języku rosyjskim. To wszystko.

css.php